środa, 25 kwietnia 2012

rozdział 9


*** Kilka tygodni później - 22 lipca ***

   Wstałam ok. 11.00 . Ostatnio w tych godzinach się budzę. Bolał mnie brzuch i w ogóle źle się czułam. Obok mnie nie było już Zayn’a. Postanowiłam się ogarnąć. Wyjęła z szafy *ubrania* i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i kierowałam się w stronę schodów. Akurat z drugiej łazienki wychodził Ksawery.
- Widziałeś Zayn’a? – spytałam
- Nie.. Dopiero wstałem, ale Edzi też nie ma..
- Chodź, może są na dole. -Powoli zeszliśmy na dół. A tam zauważyliśmy wszystkich. Całe One Direction, Edo, Natalie, Alex, Danielle i Eleanor stali i czekali na nas.
- WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGOOO! – krzyknęli nagle. No tak! Zupełnie zapomniałam, że ja i Ksawcio mamy dzisiaj urodziny.. Ale ja głupia.
- Jejciuu.. Zupełnie zapomniałem. – usłyszałam z ust brata.
- Ja tak samo.. – i zaczęło się wręczanie prezentów. Hazza proponował na dzisiaj imprezkę, ale ani ja ani Ksawery nie mieliśmy ochoty.. Poza tym Edyta nie poszłaby na nią. To może zagrozić dziecku. Nagle zrobiło mi się strasznie gorąco. Poprosiłam Zayn’a, aby przyniósł mi szklankę wody do pokoju a ja poszłam się położyć. Po chwili do pomieszczenia wparował mój chłopak.
- Co jest? Dobrze się czujesz?
- Niezbyt.. Jest mi niedobrze .. – Zayn przyłożył rękę do mojego czoła.
- Hmmm.. Nie masz gorączki. – do pokoju wszedł Liam.
- Zayn.. Przepraszam, że przeszkadzam, ale zaraz mamy wywiad.. Musimy iść.
- No niee! Ale moja dziewczyna jest chora! Nie mogę jej zostawić!
- Zayn, przestań! Mam jeszcze dziewczyny! A ty masz swoje obowiązki. Ja nie jestem najważniejsza.
- A właśnie, że jesteś. – powiedział i pocałował mnie w czoło.
- Idź już, bo się spóźnicie.
- Pa, kochanie! – pocałował mnie w usta i wyszedł. Po pewnym czasie do pokoju weszły Eleanor i Danielle.
- Jak się czujesz? – spytała ta druga.
- Nie za dobrze.
- Może czegoś potrzebujesz? – tym razem spytała El.
- Nie, ale dziękuję, że pytacie. – uśmiechnęłam się. – Jest jeszcze Alex?
- Razem z Nat musiały pojechać cos załatwić.
- Ok. – nagle strasznie zebrało mnie na wymioty. Zerwałam się z łóżka i pobiegłam do łazienki. Zaczęłam wymiotować.
- Marika? .. – zaczęła Eleanor.
- Hmm?
- A może ty…
- Jesteś w ciąży?! – dokończyła Danielle.
- CO?! Ale.. JEZUU! – byłam przerażona.
- Wszystko będzie dobrze.. – podeszły do mnie dziewczyny.
- Ale jeszcze nie wiadomo.. Może po prostu się czymś zatrułam.. Czy.. Któraś z was poszłaby do apteki?
- Poczekaj.. Natalie i Lexi powinny zaraz wrócić. Kupią po drodze. Zadzwonię. – powiedziała Elka.
- Dziękuję. – wykrztusiłam tylko i znów zaczęłam wymiotować.
- Będą za 15 minut. – powiedziała dziewczyna.
 - Oby to nie było to..
- Dlaczego? Przecież dziecko to skarb.
- Tak, ale … Jestem jeszcze młoda i.. Zayn.. Boję się jego reakcji..
- Zayn cię kocha. Nigdy by cię nie opuścił. – mówiła Danielle.
- Tez tak myślę – dodała El.
- Dziękuję wam dziewczyny. – zrobiłyśmy niedźwiadka. Chwilę później do łazienki wparowały zdyszane Alex i Nat.
- BOŻE KOCHANY! JESTEŚ W CIĄŻY! – krzyknęła Lex.
- Csii.. Jeszcze nie wiadomo. – uspokajała ją Natalie.
- To my zostawimy cię na chwilę. Zawołaj nas.
- Ok. – odparłam tylko i wyjęłam test z opakowania. Chwilę później znałam już odpowiedź.. BYŁAM W CIĄŻY. Zaczęłam płakać. Nie wyobrażam sobie tego.
- DZIEWCZYNY! – zawołałam.
- Co?! – wbiegły nagle. Kiedy zobaczyły w jakim jestem stanie od razu wiedziały o co chodzi.
- Kiedy powiesz Zayn’owi? – spytała Alex.
- Nie wiem.. Tak bardzo się boję.
- Mówiłyśmy ci już. Zayn cię kocha i nie opuści. – postanowiłam się ogarnąć. Dziewczyny zeszły na dół a ja zostałam jeszcze w łazience. Rozczesałam włosy i ogólnie odprawiłam toaletę. Kiedy wyglądałam w miarę normalnie zeszłam na dół. Moje przyjaciółki oglądały jakiś film. Zaczęłam to robić razem z nimi. Strasznie nas wszystkich wciągnął. Nawet nie zauważyłyśmy kiedy chłopcy weszli do domu.
- VAS HAPPENIN BEEEJB! – wydarł się Zayn. Ja przerażona spojrzałam się na dziewczyny. One zapodały swoje zachęcające uśmieszki.
- Co macie takie grobowe miny?
- Jezu! Nat, chyba nie jesteś w ciąży? – krzyknął Niall na co ona zaczęła się śmiać.
- Oczywiście, że nie.
- Ja tam był się cieszył z takiej nowiny. El, kochanie nie masz mi czegoś do powiedzenia? – spytał Lou.
- Niee.. Niestety poczekasz sb jeszcze trochę.
- Ja też bym się cieszył . – wtrącił Liam.
- A ja byłbym najszczęśliwszym chłopakiem na Ziemi. – wyszczerzył się Zayn. W moich oczach pojawiły się łzy. – Ooo.. Moje kochanie się wzruszyło? – dziewczyny spojrzały na niego znacząco. Chłopak stanął jak wryty.. Po chwili zaczął skakać jak idiota.
- O co chodzi? – spytał Niall.
- BĘDĘ MIAŁDZIECKO JEŁOPIE! ROZUMIECIE?! BĘDZIE MAŁE ZAYNIĄTKO!!!! – krzyczał Zayn, a ja się z niego śmiałam. Nagle do domu weszli Edyta i Ksawery.
- A temu co? Wrzuciliście mu do majtek lód? – spytał mój brat.
- BĘDZIE ZAYNIĄTKO! Takie małe.. Będę go mógł trzymać na rękach.. A później uczył grac w piłkę. No chyba, że to dziewczynka.. To nie wiem.. Ale i tak będę szczęśliwy. JESTEM SZCZĘŚLIWY!
- CO?! Jesteś w ciąży siorka? – spytał zdziwiony Ksawery. Ja tylko przytaknęłam. W tej chwili byłam najszczęśliwszą dziewczyną na świecie.

*** 7 miesięcy później ***

To był jakiś koszmar! Nie sądziłam, że Zayn posunie się do takiego czegoś. Zdradzał mnie na moich oczach. Nie mogłam tak dłużej.. Wyprowadziłam się i kupiłam nowe mieszkanie. Daleko od tego w Londynie. Nie chciałam już nigdy widzieć go na oczy. Z resztą utrzymywałam kontakt, ale nie mówiłam nikomu gdzie mieszkam. Nawet mojemu bratu. Nie chcę, żeby Zayn się dowiedział.

*** 4 lata później ***


Nadal jestem w Londynie. Urodziłam synka, który ma już 4 latka. Strasznie przypomina Zayn’a. Noah ma czarne włosy i identyczne oczy jak ojciec. Co do przyjaciół.. po pewnym czasie odcięłam się od nich. Już od dawna nie utrzymuje z nimi kontaktu. Nie związałam się także na nowo. Zespół One Direction rozpadł się. Zayn był podobno strasznie załamany po moim odejściu.. Ale chłopcy mimo wszystko nadal mieszkają razem. Są przyjaciółmi. Kupili wielki pałac, gdzieś poza Londynem, gdzie wszyscy się pomieszczą. Lou i El wzięli ślub, a Liam i Dan są zaręczeni. Oczywiście Alex i Hazza się zeszli. Wiedziałam od początku. Skąd to wiem? Media. Nadal śledzą losy zespołu.
   Pewnego dnia postanowiłam pójść z Noah do MSC. Chłopiec chciał truskawkowego shake’a. Ja postanowiłam wziąć shake One Direction. Pomimo tego, że on już nie istnieje… Annie dla mnie zawsze go robi. Poszłam złożyć zamówienie.. Kiedy Ann dała mi shake’i odwróciłam się i nigdzie nie widziałam syna. Wodziłam wzrokiem po całym pomieszczeniu. Na szczęście zauważyłam go siedzącego przy innym stoliku z jakąś parą. Podeszłam tam.
- Noah kochanie, nie wolno rozmawiać z nieznajomymi. – powiedziałam chłopcu. – Przepraszam za niego.. – ciągnęłam nie odwracając się. Lecz kiedy to zrobiłam przeżyłam szok. Siedzieli tam Liam i Danielle.
- MARIKA! – krzyknęła Dan i rzuciła mi się na szyję. Czułam jej łzy.
- Jejciu.. Tak dawno was nie widziałam.
- Dlaczego się nie odzywałaś? Szukaliśmy cię. – wtrącił Liam.
- Wybaczcie ja.. Ja nie mogłam. Nie mogłam sobie z tym poradzić. Bałam się, że kiedy powiem wam gdzie mieszkam dowie się też Zayn.. A ja nie chciałam go widzieć na oczy.
- Czyli to… - Liam pokazał na chłopca.
- Tak.. To mój syn, Noah.
- Jest uderzająco podobny do taty.
- Taty? Mamo.. A gdzie jest mój tata? – spytał nagle Noah.
- Synku.. Mówiłam ci już, że nie wiem gdzie jest twój tatuś.
- Tak bardzo chciałbym go poznać. – chłopiec posmutniał. Po moim policzku spłynęła pojedyncza łza.
- No więc zapraszamy was do naszego jakże skromnego domu – zaśmiał się Liam.
- Nie wiem czy to dobry pomysł.. – odpowiedziałam.
- Oczywiście, że dobry.. Chłopiec musi w końcu poznać ojca. I nie przyjmuje sprzeciwu. Jedziecie do nas na kilka dni.
- No dobrze.. – zgodziłam się w końcu.
- Taaaak! Jedziemy do wujka Liam’a! Mogę mówić na pana wujku?
- Przecież ja jestem twoim wujkiem!. No więc teraz chodźmy do was.. Spakujecie się i wyjeżdżamy.  – i tak zrobiliśmy. Spakowałam chłopca w torbę a siebie w małą walizkę. Bardzo bałam się tej chwili… I reakcji Zayn’a. Kiedy dojechaliśmy na miejsce oniemiałam. *Pałac* był mega wielki. Liam wyjął moje rzeczy z bagażnika. Po chwili ja je przejęłam. Weszliśmy do środka. Było bardzo ekskluzywnie. Nie wiem nawet jak to wszystko opisać. Dan wskazała mi gdzie mam się udać, a mianowicie do salonu, i tam poczekać na wszystkich. Noah był na moich rękach. Bardzo lubił jak go nosiłam. Weszłam więc do salonu. Telewizor był włączony. Usiadłam z chłopcem na kanapie i przełączył na bajki.
- Kto przełączył mi mecz?! – usłyszałam nagle. Wzięłam Noah na ręce i wstałam z drogiego pomieszczenia wyszedł… Zayn! Gdy mnie zobaczył upuścił miskę z popcornem, która z wielkim hukiem rozbiła się.
- Mamo, czemu ten pan tak zrobił? I dlaczego jest taki podobny do mnie? – spytał chłopiec. Jak na swój wiek był bardzo bystry i spostrzegawczy. Postawiłam go na podłodze i kucnęłam przy nim.
- To twój tatuś Noah. – chłopak spojrzał na mnie zdziwiony i szybko podbiegł do Zayn’a. Ten złapał go i mocno przytulił.
- Synu!
- Tato! – to była wzruszająca chwila. Widząc dwie najbliższe osoby, które płaczą sama to  zrobiłam. Po chwili do pomieszczenia przyszła cała zgraja. To był zbiorowy płacz.
- Mamo dlaczego wszyscy ci ludzie płaczą? – spytał nagle chłopiec.
- Płaczemy ze szczęścia kochanie. A ci ludzie.. To twoja rodzina. Wujkowie i ciocie.
- Wszyscy?
- Tak, wszyscy. – chłopiec wyrwał się z rąk taty. Podbiegał do każdego i ściskał jego nogi, bo tylko do tond mógł dosięgnąć. Widziałam jak Zayn patrzy na mnie i płacze. Chwile później zabrał Noah do swojego pokoju… musieli pobyć troche razem i nadrobić te 4 lata. (dop. aut. tu zaczęłam śpiewać – Czteeery lataaaa kochałaaaam cieeee!). Kiedy minęło kilka godzin stwierdziłam, że chłopiec musi już iść spać. Zapukałam więc do pokoju Zayn’a i otworzyłam drzwi. Zobaczyłam tam roześmianego Noah i jego ojca.
- Przepraszam, że przeszkadzam, ale.. Noah.. Trzeba już iść spać.
- Ale mamooo! Ja chce jeszcze!
- Przecież jutro też będziesz się widział z tatą.
- Proszę! Jeszcze chwila.
- No dobrze.
- Ale pobaw się z nami! – krzyknął jeszcze.
- Wiesz ..
- No choooooooodź!
- Dobrze.. – weszłam do pokoju. Była wielki. Pobawiłam się z synem aż w końcu ten zasnął. Chciałam go wziąć na ręce ale spojrzałam na Zayn’a, który znów płakał.
- Zayn? Co się stało?
- Mamy pięknego syna. – rozpłakał się już na dobre. Zrobiło mi się go strasznie żal. Aż rozwalało mnie od środka. – Tak strasznie żałuję. Nie mogłem wytrzymać przez te 4 lata. – Nie wytrzymałam.
- Kocham cię, Zayn! – chłopak spojrzał na mnie.
- Ja ciebie też! – krzyknął i pocałował mnie. 
_______________________________________
No hejka ;*** Jednak dodałam wcześniej. Nie wiem czy źle czy dobrze ;P  Dodałam długi, żeby wynagrodzić, że długo nie dodawałam. Sorki za błędy, ale szybko pisałam. ;) Głosujcie w ankiecie! 
No i oczywiście proszę o 10 komentarzy. ;p
@Horanpotatoesxo ;* ♥

niedziela, 22 kwietnia 2012

WAŻNE !

Cześć Wam ;) Na początku bardzo przepraszam, że aż tak długo nie dodaję. Mam sporo nauki a teraz muszę się nauczyć wiersza i dłuuugiej prozy -_- Tak czy inaczej. Do piątku (wyłącznie) raczej nic nie napiszę. W piątek postaram się. Ogólnie już trochę rozdziału napisałam, ale jakoś brakuje mi weny ostatnio. Wybaczcie mi. Na następny weekend na pewno rozdział już będzie :)
                                                         Przepraszam jeszcze raz i pozdrawiam @HoranPotatoesxo :)

wtorek, 3 kwietnia 2012

rozdział 8


Postanowiłam pójść do łazienki, żeby się odświeżyć. Wyjęłam *ciuchy* z szafy i skierowałam się do pomieszczenia naprzeciwko mojej sypialni. Wzięłam długi prysznic, umyłam włosy i wyszłam spod niego. Ubrałam się i podeszłam do lusterka. Wysuszyłam włosy i postanowiłam je wyprostować. Nagle do łazienki wszedł Zayn i  wpycha się przed lustro.
- Skarbie, wiesz jak cię kocham, ale to lustro jest za małe na nas dwoje.
- Dobra, dobra. Narcyz jeden.
- Kocham cię – powiedział i pocałował w policzek *
- tak, tak.. Ehemm.. – rzuciłaś tylko i wyszłaś z pomieszczenia z udawanym fochem.
- No nie obrażaj się. – Zayn zrobił minę smutnego psiaczka.
- A co będę za to miała? – powtórzyłam słowa Zayn’a.
- No ja wiem jak cię pocieszyć, ale ty nie możesz.
- Zayn! To był żart? Bo wiesz.. Związek nie opiera się tylko na seksie.
- Oczywiście, że żart, kochanie! – powiedział i pocałował mnie lekko.
- No.. Masz szczęście. – przekomarzaliśmy się tak przez chwilę, aż do domu weszli 1D wraz z Alex, Natalie, Edytą i Ksawerym.
- Witaaaaaaaaaaaaaaaaaaam! – krzyknął Lou.
- No hej. – odpowiedzieliśmy razem.
- Oglądaliśmy ‘ForFun’ my teeeeeż cię kochaaaaaamy! – Marchewkowaty rzucił się na mnie, a ja zaczęłam się śmiać.
-  Marr! Jak to kochasz mnie jak brata?! Ja myślałem, że cos więcej. – Powiedział Harry dla żartu i zbliżył się do mnie.
- Kocie! Musiałam skłamać! Przecież wiesz, że musimy to ukrywać! – ciągnęłam tą scenkę dalej choć widziałam minę Zayn’a i.. Alex.
- Mrrau! Lubię jak tak do mnie mówisz.. Kocie.. Mmm.. – myślałam, że zaraz padnę ze śmiechu, i właśnie tak zrobiłam. Zaczęłam się niemiłosiernie śmiać.
- Widziałeś miny Zayn’a i Alex? Hahahahahahahahahahaha!
- Ja?! Ja nic nie robiłam! – broniła się Lexi. Harry spojrzał się na nią i uśmiechnął, a ta zrobiła się czerwona jak burak.
- Dobra! Koniec tematu! – krzyknął Liam. – Co dziś robimy?
- Ja bym do kina poszedł. – zaproponował Niall.
- Ja też! – odpowiedziała Natalie. – wszyscy postanowili więc iść do kina, a ja i Zayn wybraliśmy spacer po Londynie.
   Był wyjątkowo ciepły wieczór. Na niebie pełno świetlistych gwiazd. Wraz z Malikiem chodziliśmy po jakimś wielkim i pięknym parku. Usiedliśmy na ławce i nie odzywając się do siebie patrzyliśmy w gwiazdy. Panowała cisza.. Ale nie była niezręczna. Nie potrzebowaliśmy słów. Wystarczy, że mamy siebie. W końcu nasze spojrzenia się spotkały. Zbliżyliśmy się i pocałowaliśmy. To było piękne. Pocałunek w świetle gwiazd. O niczym innym nie marzyłam. Nagle zauważyłam blask fleszy. I zaczęło się.. Tę jakże romantyczną chwilę przerwali nam paparazzi. No tak.. Muszą o czymś napisać. Już widzę jutrzejsze okładki gazet: „Nowa para! Zayn Malik i Marika Olak. Wielka miłość czy zauroczenie?” -_- Chłopak złapał mnie za rękę i szybko pobiegliśmy w stronę mojego domu. Na szczęście nie mieliśmy daleko. Otworzyłam drzwi i zdyszani wbiegliśmy do salonu.
- Uff.. Coś mi się zdaje, że jutro będziemy na okładkach wszystkich gazet. – mruknął Zayn.
- Oj tam.. No już trudno. Nie przejmuj się tym.
- Ale oni to zepsuli no! Tak nie może być! Chcę mieć troche prywatności…
- Taka cena sławy kochanie. Nic na to nie poradzisz. I tak zapamiętam ten dzień jako jeden  z najwspanialszych dni z Tobą. – powiedziałam i pocałowałam chłopaka delikatnie.
- Ja też go zapamiętam. Wszystkie dni spędzone z tobą są wspaniałe.
- Awwww.. Kocham cię! – krzyknęłam.
- Ja ciebie też.. Ale bardziej! – wystawił mi język.
- Ooo nieee! FOCH FOREVER.
-Pff.. Teraz to się nie dam nabrać!
- Ja nie udaję! Kocham cie bardziej i już! – tupnęłam nogą jak małe dziecko.
- Hahahahahaha! Oj no już dobra.. Niech ci będzie. – pocałował mnie. – Ale i tak to ja kocham cię bardziej! – znów wystawił mi język i pobiegł szybko na górę. Podążyłam za nim. Zaynold schował się w łazience. Podeszłam do niego.
- No i niby co mi zrobisz? Nie masz ze mną szans! – powiedział. A tym momencie zaczęłam go łaskotać. Wiedziałam gdzie są jego słabe punkty. Chłopak przewrócił się na podłogę a ja razem z nim. Niestety chwilę później jakoś tak się stało, że to ja znalazłam się pod nim. Teraz Zayn łaskotał mnie.
- Za.. Za.. Zayn! Pro..proszę przessss.. tań! – chłopak posłusznie przestał.
- Wiesz.. Ja chyba się wykąpię. – powiedziałam. Widziałam te iskierki w jego oczach. Uśmiechnął się szeroko i poruszał brwiami. Od razu wiedziałam o co mu chodzi. – Możesz przynieść mi pidżamkę? – spytałam jak gdyby nigdy nic.
- Jasne! – wstał, pomógł mi i wyszedł. Wrócił po ok. 10 min.
- Co tak długo?! – spytałam.
- Przepraszam. Dzwonił Ksawery i mówił, że dziś nocują u 1D.. Tzn.. No u mnie. – zaśmiałam się.
- Czyli wolna chata. – szepnęłam mu na ucho. Zdjęłam wszystkie ubrania i weszłam pod prysznic. Wyjrzałam zza zasłonki. Zayn stał i patrzył się na mnie.
- No co tak stoisz? Nie przyjdziesz do mnie? – zrobiłaś  smutną minkę. Chłopak szybko zrzucił z siebie ubrania i wszedł pod prysznic. Myliśmy się nawzajem. Nie wstydziliśmy się siebie. Dotykaliśmy swoich ciał i w końcu zapragnęliśy tego. (Tutaj jest TA scena, i nie chce mi się jej pisać.) Po udanym stosunku (xd) wytarliśmy się, przebraliśmy i poszliśmy spać. (sorki, że tak uogólnione, ale nie wiem co pisać).
    Obudziłam się rano w bardzo dobrym nastroju. Zayn’a już nie było, więc postanowiłam go poszukać. Był oczywiście w łazience i układał fryzurę.
- Kochaaanie! Jak nie są idealnie ułożone wyglądasz bardziej seksi. – objęłam go od tyłu.
- Jasne.. Weź nie gadaj.
- Ale serio! Dobra.. Co chcesz na śniadanie?
- Właściwie to już zrobiłem.
- Ty?! Niemożliwe.
- Ej! RANISZ!
- No już dobrze.. Przepraszam. To chodźmy. – zeszliśmy na dół i zjedliśmy. Postanowiliśmy, że później wybierzemy się do Milkshake City. Niedługo chłopcy mają trasę. Tak samo jak ja. Kierunek USA! 
________________________________________
Heeej! ;**  Komputer naprawiony, więc zaczęłam działać! Hehe.  Mam nadzieję, że Wam się podoba. ;)
* TEKST, KTÓRY JEST POCHYLONY  i POGRUBIONY TO IMAGINE ZE STRONY: http://imaginy-1d-smutne-wesole-szczesliwe.blogspot.com/ . POLECAM JĄ! IMAGINY SĄ ŚWIETNE! DLATEGO MUSIAŁAM WYKORZYSTAĆ DO MOJEGO OPOWIADANIA.

OD TERAZ JEŚLI POD ROZDZIAŁEM NIE BĘDZIE CO NAJMNIEJ 10 KOMENTARZY T NIE DODAJĘ. ;)

Pozdrawiam, @HoranPotatoesxo

poniedziałek, 2 kwietnia 2012

WAŻNE!

Heeej ;) Przepraszam Was, ale nie wiem kiedy dodam następny. Mam na kompie jakiegoś wirusa i nie działa, a to tam miałam wszystkie rozdziały. Następny też już mam napisany, ale niestety nie na lapku. Wiem, że was zawiodłam. Bardzo przepraszam. Jeśli przez kilka następnych dni mój komputer nie będzie naprawiony to napiszę rozdział jeszcze raz na laptopie i dodam. Jeszcze raz przepraszam. Mam nadzieję, że się nie gniewacie ;)
@HoranPotatoesxo ♥

czwartek, 29 marca 2012

rozdział 7


♥Alex♥

Wyszliśmy z domu. Chłopak jak dżentelmen otworzył mi drzwi od auta i zamknął je, a potem poszedł na miejsce kierowcy. Jechaliśmy w milczeniu. Była troszkę niezręczna, ale jemu to chyba nie przeszkadzało. Widziałam jak ukradkiem patrzył na mnie. Kiedy dojechaliśmy Hazza otworzył mi drzwi i pomógł wysiąść. Weszliśmy do ‘Roseland’. Było bardzo mało osób. Kelner zaprowadził nas do stolika. Usiedliśmy i znów zapanowała trochę niezręczna cisza. Nie wiedziałam co mówić. W końcu Harry przełamał się i zaczął mówić.
- Więc.. Odpowiesz mi na tamto pytanie? Dlaczego ze mną zerwałaś?
- Harry ja.. Miałam po prostu dość. Twoich humorków i tego gwiazdorzenia. Kiedy cie poznałam byłeś zupełnie inny. Taki czuły, słodki. A później już tak nie było. Wstydziłeś się nawet ze mną pokazywać. Nawet nie wiesz jak się wtedy czułam – pojedyncza łza spłynęła po moim policzku – Bolało mnie to i to bardzo. Nawet nie wiesz jak bardzo. – Widziałam minę Hazzy mimo, iż miał spuszczoną głowę. Był smutny. Podniósł głowę i teraz widziałam dokładnie. Chłopak płakał. Bardzo mnie to zdziwiło. 
- Alex. Nie wiedziałem, że tak cie to rani. Gdybyś mi powiedziała… Ja.. Wcale się ciebie nie wstydziłem. Prawda jest taka jak mówiłaś. Sodówka uderzyła mi do głowy. A ja za późno się zorientowałem. Jestem takim idiotą. – chłopak schowaj twarz w swoje dłonie.
- Hazz.. Może gdybym ci powiedziała inaczej by się to potoczyło. Przepraszam cię. – złapałam go za ramię. Harry podniósł głowę i spojrzał mi w oczy.
- To znaczy, że mi wybaczysz?
- Jasne, że tak. – uśmiechnęłam się najszerzej jak tylko mogłam.
- Czyli.. Wrócisz do mnie?
- Harry.. Nie jestem jeszcze na to gotowa. Przepraszam. Na razie.. Może zostańmy przyjaciółmi? Później zobaczymy jak się to potoczy.
- No dobrze.. – chłopak posmutniał. Pomimo tego wszystkiego rozmawialiśmy normalnie. Było tak jak na samym początku. Mówiliśmy co robiliśmy po naszym rozstaniu itd. Zjedliśmy i postanowiliśmy wrócić do domu, bo była już 21. Po wejściu do domu podziękowałam Hazzie za miło spędzony czas i poszłam się wykąpać. No tak.. Razem z Natalie postanowiłyśmy na kilka dni zostać u chłopaków. No więc po wzięciu prysznica ubrałam pidżamę i poszłam się położyć. Rozmyślałam jeszcze nad dzisiejszym dniem, aż w końcu zasnęłam.

♥ następnego dnia u Mariki♥

Obudziłam się w ramionach Zayn’a. Wyglądał tak słodko kiedy spał. Pocałowałam go delikatnie w usta i wstałam. Postanowiłam zrobić śniadanie więc *ubrałam się* i poszłam do łazienki umyć ząbki. Po tych właśnie czynnościach powędrowałam do kuchni, gdzie siedzieli już Ksawery i Edyta.
- Dzień doberek! – krzyknął Ksaw.
- Cześć wam. Jak się spało? – spytałam.
- Bardzo dobrze. Jeszcze raz dziękujemy, że pozwalasz nam tu mieszkać. – powiedziała Ed.
- Przecież to żaden problem.. – uśmiechnęłam się szeroko. – to.. co chcecie na śniadanko?
- My już jedliśmy. Postanowiliśmy pojechać do parku, gdzie Ksawery poprosił mnie o chodzenie.
- Awwwww ! jak słodko!
- Bardzo! A później może poszukamy jakiegoś mieszkania.
- Właściwie to już będziemy się zbierać. To na razie siostra! – powiedział Ksawery i razem z Edo wyszli na dwór. Wiem, że się powtarzam, ale to jest idealna para. Widać, że się kochają. Postanowiłam, że zrobię jajecznicę. Kiedy nakładałam na talerze do kuchni wszedł zaspany Zayn.
- hej kochanie. – pocałował mnie w policzek.
- Witam śpiącą królewnę. – zaśmiałam się. Chłopak spojrzał się na mnie spod byka. – Oj już się nie denerwuj no..
- Obrażam się! – Malik szczelił focha.
- No przestań! Nie obrażaj sieeeeee!
- A co będę za to miał? – odwrócił się w moją stronę .
- Ahh.. To ja już wiem co masz na myśli. Wybacz mi, ale nie ma mowy.
- No czemuuuu?!
- Kobiece sprawy.
- Nie mogłaś od razu powiedzieć, że masz okres? .. – Jego mina w tym momencie ‘-.-‘
- Oj tam, oj tam. A teraz siadaj i jedz. Tak w ogóle to która godzina?
- Emm.. 11.45, a co?
- Osz cholera! O 13 mam wywiad w ‘ForFun’ Za pół godziny przyjedzie limuzyna! – szybko zjadłam śniadanie i czym prędzej pobiegłam do garderoby. Wybrałam *TAKI* zestaw i poszłam do łazienki w celu zrobienia jakiegoś lekkiego makijażu. Usłyszałam trąbienie mojej limuzyny. Akurat skończyłam więc zbiegłam szybko na dół.
- Mar! – Zayn złapał mnie za rękę. – gdyby cię pytali o chłopaka… To powiedz. No chyba, że nie chcesz, więc.. – pocałowałam go czule.
- Oczywiście, że powiem. A teraz muszę lecieć. Pa! – strzeliłam smajla do mojego chłopaka i wyszłam z domu.
   Do studia dojechałam bardzo szybko. Był to program na żywo, więc dostałam mały ochrzan od managerski, że się trochę spóźniłam, ale olałam to. Program się zaczął.
- Witamy w programie ‘ForFun’. Dziś będziemy gościć bardzo piękną i miłą kobietę. Początkującą w świecie show biznesu. Pochodzi z Polski, gdzie wygrała tamtejszy X-Factor. Wiecie już o kogo chodzi? Tak! To Marika Olak! Zapraszamy! – weszłam na plan i przywitałam się z prowadzącym.
- Witam cię Marika.
- Dzień dobry Rob. – uśmiechnęłam się. Wcale nie miałam tremy. Poszłam na spontana.
- Miło cię u nas gościć. No więc powiedz nam. Nagrywasz płytę prawda?
- Tak to prawda.. Teraz zrobiłam sobie przerwę, chcę trochę pobyć z przyjaciółmi i rodziną.
- No tak.. Wczoraj widziano twojego brata Ksawerego z jakąś dziewczyną. Powiesz nam kto to jest? – zaśmiałam się.
- To dziewczyna Ksawerego. Przykro mi dziewczyny, ale on jest zajęty. I ani mi się ważcie niszczyć ten związek! To jest para idealna. Kochają się i to bardzo.. – znów szczeliłam smajla.
- Oo.. W takim razie gratulacje. A powiedz nam jak mieszka się obok chłopców z 1D?
- Hehe! To wspaniali chłopcy. Często się spotykamy. Są moimi najlepszymi przyjaciółmi.
- Tylko przyjaciółmi? Ostatnio widziano cię z Harrym Styles’em w centrum Londynu. – na ekranie wyświetliło się zdjęcie jak idę z Hazzą bardzo blisko siebie. – zaczęłam się jeszcze bardziej śmiać.
- Ja i Harry? Jest moim przyjacielem. Kocham go, ale jak brata. Oczywiście tak samo jak resztę.
- Czyli jesteś singielką?
- Nie, nie jestem..
- Naprawdę?! Więc kto jest tym szczęściarzem?
- Nie wiem czy pamiętacie, ale w wakacje chodziłam z Zayn’em. Niestety musiałam wyjechać do Polski i zerwaliśmy ze sobą. Los chciał połączyć nas znów. Od kilku dni znów jesteśmy szczęśliwą parą. – uśmiechnęłam się nieśmiało.
- GRATULUJĘ! – krzyknął Rob i przytulił mnie. Zadawał mi jeszcze różne pytania dotyczące trasy i program się skończył. Pojechałam do domu. W progu stał już Zayn. Nie zdążyłam nawet wejść a on wziął mnie na ręce i obrócił w powietrzu po czym pocałował.
- Byłaś świetna! Kocham cię!
- Zayn, ja Ciebie też! – powiedziałam po czym pocałowałam delikatnie w usta. 
__________________________________
hejkaa ;) Szczerze? Zawiodłam się na was .. ;( Tylko 3 komentarze ;( Teraz postawię warunek. Nie dodam dopókie nie bd 10 komentarzy. Tak być nie może!  Ja się staram pisać jak najlepiej (co mi nie bardzo wychodzi).. No cóż.. Niestety.

Tak wgl to widzę, że 14 osób czyta moje opowiadanie .. aha -.- Trochę mało.
przepraszam za błędy i literówki, bo widzę, że często mi się zdarzają. No więc mam nadzieję, że 10 komentarzy to nie jest aż taki wielki problem.. Pociesza mnie fakt, że wgl ktos czyta moje opowiadanie. 

NO WIĘC 10 KOMENTARZY, INACZEJ NIE DODAM! Paaaaa ;*

piątek, 23 marca 2012

rozdział 6


Po przekroczeniu drzwi wejściowych mojego domu od razu rzuciłam się na Zayn’a. Miałam na niego ochotę. Zaczęliśmy się namiętnie całować. Chłopak wziął mnie na ręce i zaniósł na górę do mojego pokoju. Opadliśmy na łóżko. Całowaliśmy się coraz zachłanniej. Zayn już miał mi ściągać bokserkę… kiedy usłyszeliśmy dzwonek do drzwi! A miało być tak pięknie.. Zastanawiałam się tylko kto o tej porze dobija się do moich drzwi. Może któryś z 1D chce czegoś od Zayn’a? Zeszliśmy razem na dół, aż w końcu dotarliśmy do drzwi. Otworzyłam je i zobaczyłam… EDYTĘ I KSAWEREGO!!! Dziewczyna momentalnie rzuciła mi się na szyję.
- OMG! CO WY TU ROBICIE?! – krzyknęłam radośnie.
- Przylecieliśmy do ciebie? Przepraszamy, że tak wcześnie, ale nie mieliśmy innego wyjścia. Chociaż widzę, że i tak nie śpicie. Ale chwila.. Co Zayn o tej porze robi u ciebie? – spytała Ed
- Noo.. Eee.. No jest sobie.
- Tak, tak.. Czyli.. Znów jesteście razem? – spytał Ksawery
- Oczywiście. – odpowiedział Zayn i pocałował mnie lekko w usta.
- GRATULUJĘ! – wykrzyknęła Edyta.
- W domu obok chyba była imprezka.. Tam balowaliście?
- To dom chłopców łosiu! – zaśmiałam się.
- Aaa.. No to rozumiem. – Usiedliśmy na kanapie i długo rozmawialiśmy. Później zrobiliśmy się śpiący i poszłam pościelić mojemu bratu i jego dziewczynie łóżko. Kiedy skończyłam sama poszłam od razu wziąć prysznic. Kiedy wróciłam do mojej sypialni zauważyłam, że Zayn już śpi. Wyglądał tak słodko. Położyłam się obok niego, lekko pocałowałam w usta i od razu zasnęłam.
   

♥Alex♥

   Po przebudzeniu się poczułam straszny ból głowy. Ta impreza nieźle dała mi w kość. Poczułam także, że ktoś na mnie leży. Okazało się, że to nogi Niall’a. Zrzuciłam je z siebie i powoli wstałam. Z ledwością doszłam do kuchni. Wyciągnęłam jakieś proszki, rozpuściłam w ziemnej wodzie i szybko wypiłam ohydną ciecz. Po chwili usłyszałam, że ktoś wchodzi do kuchni. Odwróciłam się.. Był to Harry. Hmm.. Nie pamiętałam wiele z wczorajszej i dzisiejszej nocy.. Chociaż.. Jedno pamiętam. Harry błagał mnie o powrót do niego. Nie wiem czemu, ale zrobiło mi się go żal. W głębi serca bez niego czułam jakąś pustkę.. Głupie uczucie. Już sama nie wiem dlaczego z nim zerwałam, ale z tego co mówiła Marika to on wcale się tym nie przejął. Więc czemu wczoraj mówił te wszystkie rzeczy. Rozmyślanie przerwał mi JEGO głos.
- Alex?! Co ty tu robisz. – zapytał zdziwiony.
- Emm.. No tak.. Nie pamiętasz. Byłam na wczorajszej imprezie.
- Ahh.. No właśnie kompletnie nic nie pamiętam. – zasyczał z bólu.
- Główka boli, co? Masz. – podsunęłam mu tę niedobrą ciecz – to ci pomoże.
- Dzięki – uśmiechnął się. Napił się łyka i skrzywił. – BOŻE CO TO?! – krzyknął.
- Specjał na kaca. Mi pomogło. I cicho bądź, bo wszystkich obudzisz..
- Dobra, dobra.. A ten.. Ty coś pamiętasz? – spytał.
- Co nie co.. Pamiętam np. że jak już przyszłam a to było niedługo po rozpoczęciu imprezy to byłeś już kompletnie zalany. – zaśmiałam się.
- Eee.. Ok? A.. Mówiłem coś może? No wiesz. Jakieś głupoty?
- Haha! Błagałeś mnie, żebym do ciebie wróciła.
- CO?!
- No to.. – Harry się zmieszał.
- W sumie.. Jest w tym i prawda. – odparł. Teraz to ja się zmieszałam. – Dlaczego w ogóle ze mną zerwałaś? Przecież byliśmy razem szczęśliwi!
- Harry to.. To nie jest rozmowa na teraz. Może spotkamy się później? Gdzieś indziej?
- Ok. O 17 w naszej ulubionej knajpce?
- Jasne – uśmiechnęłam się i czym prędzej wyszłam z kuchni.

♥Marika♥

Kiedy się obudziłam Zayn’a już nie było. *Ubrałam się* i zeszłam na dół. Czułam cudowne zapachy. Weszłam do kuchni w której siedziała już cała trójka. Tzn. Edyta robiła naleśniki a Ksawery i Zayn gadali i śmiali się w najlepsze.
- Ładnie tak wykorzystywać Edytę?!  
- Eee tam wykorzystywać.. Poprosiliśmy ją, żeby zrobiła śniadanie. – odpowiedział mój brat.
- Tsaa.. poprosiliście? – spytała z ironią Edoo. Po chwili wszyscy się zaśmialiśmy. Jedliśmy naleśniki z nutellą i rozmawialiśmy.
- Więc na ile u mnie zostajecie? – spytałam.
- A co? Już nas nie chcesz? – spytał z udawaną, smutną minką Ksaw.
- No coś ty! Jak bym mogła? – zaśmiałam się.
- Właściwie to.. Chcemy tutaj kupić jakiś domek. Dla naszej trójki. – odparła Edyta.
- Serio? Ale chwila.. Trójki? – para tylko znacząco się uśmiechnęła. – O BOŻE! JESTEŚ W CIĄŻY?!?!?!?! – krzyknęłam i zaczęłam ściskać Ksawerego i Edytę.
- Tak. Edyta jest w 5 tygodniu ciąży. Na początku była załamana. Nie chciała mi powiedzieć, ale widziałem, że coś się działo. To wspaniała nowina! Edo myślała, że ją opuszczę, ale ja nigdy tego nie zrobię. Kocham ją i nasze dziecko. Wiem, że jesteśmy młodzi, ale poradzimy sobie. Więc jest prośba.. Czy moglibyśmy tu zostać dopóki nie znajdziemy czegoś konkretnego?
- Oczywiście, że tak! Możecie zostać to ile tylko chcecie. – ucieszyłam się z ich szczęścia. Byli idealną parą. Zaproponowałam im, żebyśmy poszli do One Direction i tak właśnie zrobiliśmy. Kiedy weszliśmy do środka, wystraszyliśmy się. Był straszny burdel. A przecież dochodziła 14.30.
- CHŁOPAAAAAAAAAAKIIIIIIIIIII! – wydarł się Zayn. Weszliśmy do salonu i tam zobaczyliśmy wszystkich. Siedzieli na kanapie pijąc te ohydne proszki, które niedawno im kupiłam.
- Główka boli, co? – spytała Edyta. Natalie i Alex od razu poderwały się i zaczęły przytulać Edytę. Później oznajmiliśmy wszystkim o ciąży mojej przyjaciółki. Wszyscy się cieszyli i gratulowali parze. Widziałam jak Alex ukradkiem patrzy na Harry’ego. Wzięłam ja na słówko.
- Alex.. Czemu się tak patrzysz na Loczka, co? – zaśmiałam się.
- Ja? No coś ty. Musiało ci się zdawać. – dziewczyna się zmieszała.
- Taaa.. Przecież wiem, że nadal coś do niego czujesz.
- O 17 mam się z nim spotkać w ‘Roseland’ .
- To restauracja! Musisz się ładnie ubrać! Zawołam dziewczyny i cię wyszykujemy! – powiedziałam po czym wyszłam z jej pokoju.

♥Alex♥

Nie wiem, czy mam się bać. To przecież nie jest randka. Ale fakt.. ‘Roseland’ to elegancka restauracja, więc nie mogę iść w jeansach i trampkach. Po chwili wróciła Marika wraz z Natalie i Edytą. Wspólnymi siłami wybrały mi jakiś zestaw, ale nie pozwoliły mi patrzeć. Później poszłyśmy do łazienki. Nat zrobiła mi *makijaż*, a Mar *fryzurę*. Była już 17.30, więc kazały mi się iść przebrać. Wybrały dla mnie *TO*. Po przebraniu się zeszłam na dół. Stał tam Harry ubrany bardzo elegancko. Kiedy odwrócił się w moją stronę szczęka mu opadła. Zaśmiałam się cicho i podeszłam do niego.
- P-p- pięknie wyglądasz. – strasznie się jąkał.
- Dziękuję ty tez niczego sobie. – uśmiechnęłam się. 
________________________________________
Czeeeeeeeeeść ;** Przepraszam, że znów długo nie pisałam .Mam strasznie dużo obowiązków. I strasznie dużo sprawdzianów -.-  Mam nadzieję, że się wam podoba. ;) Postaram się pisać częściej. 

I znów wielkie dzięki za tyle wejśc i komentarzy. Nie spodziewałam się, że tym razem bd 10! ;D KOOOCHAM WAAAS! ♥♥♥

Jutro jadę na zlot fanów 1D w Kielcach. Może wrzucę parę fotek ;P 


Mam nadzieję, że dobrze się czytało ;) Pozdro, Nat ;* ♥

środa, 7 marca 2012

rozdział 5


♥Zayn♥

Wiedziałem! Wiedziałem, że już nic do mnie nie czuje. Po prostu się załamałem. Kocham ją.. I to bardzo! Jestem idiotą! Totalnym idiotą! Musiałem zapalić. Wyszedłem na balkon w swoim pokoju. Palenie zawsze mnie uspokaja, ale nie teraz.. Odpaliłem jednego i zacząłem wdychać dym do płuc. Po chwili poczułem czyjąś rękę na moim ramieniu. Odwróciłem się i zobaczyłem Marikę. Do moich oczu od razu napłynęły łzy.
- Przepraszam – szepnęła.
- Ale za co ty mnie przepraszasz? Za to, że już mnie nie kochasz? Przecież to nie twoja wina, ale tylko i wyłącznie moja! Mogłem już wtedy w Polsce powiedzieć ci, że nadal cię kocham, że nie mógłbym bez ciebie żyć. A teraz.. teraz jest już za późno na.. – nie dokończyłem, bo dziewczyna zamknęła mi usta pocałunkiem. Oczywiście odwzajemniłem go. Kiedy skończyliśmy, Marika spojrzała w moje oczy. Ja nie wiedziałem co powiedzieć. Już nie wiedziałem co mam o tym myśleć.
- Ja też cię kocham – powiedziała po chwili milczenia.
- Ale.. – nie mogłem się wysłowić.
- Przeprosiłam za to, że się wtedy odsunęłam. Nie wiem co mną kierowało. I wiesz.. Oczekiwałam właśnie takie sytuacji.. No może nie takiej, ale chodzi o to, że będziesz chciał do mnie wrócić.
- Jakbym nie mógł. – powiedziałem w końcu i przytuliłem dziewczynę. Kilka razy się obróciłem i postawiłem ja na ziemię. Z moich oczu nadal płynęły łzy. Ale były to już łzy szczęścia. Marika tylko zaśmiała się, ale gdy zobaczyła, że płaczę podeszła bliżej, wytarła łzy i znów mnie pocałowała..

♥Marika♥

To była magiczna chwila. Znów mogłam poczuć jego usta na moich. Mogłam od tak przytulić się do niego i poczuć zapach jego perfum. Uwielbiałam ten stan, kiedy mogłam zatracić się w jego oczach.
- Czyli mogę znów nazywać ciebie moja dziewczyną? – spytał. Ja udałam, że posmutniałam.
- Zayn, przykro mi ale…
- Tak myślałem. – przerwał mi chłopak i już miał wchodzić do środka.
- Ale tak! – krzyknęłam i zaśmiałam się. – ty głuptasie. – podszedł do mnie i czule pocałował. Chwilę jeszcze porozmawialiśmy, ale zrobiło się zimno i postanowiliśmy wejść do środka. Trzymając się za ręce poczłapaliśmy na dół. Wiele osób już się ulotniło. A ci którzy zostali pili lub resztkami sił bujali się na parkiecie. Podeszliśmy do reszty zespołu. Stali akurat razem. Nie było tylko Harry’ego, bo pewnie już spał.
- No hej.. Gdzie Harry? – spytał Zayn.
- Przecież wiecie, że ma słabą główkę. Śpi biedaczek. – Lou się zaśmiał.
- Tak myślałam.. Jak przyszłam to był nawalony w trzy dupy.. A było to już daaaawno..
- Zaraz, zaraz.. – podeszła do nas Danielle – Trzymacie się za ręce! Aaa! Jesteście razem! – krzyknęła, po czym podbiegła do nas i przytuliła. Wszyscy składali nam gratulacje. Około 3 zrobiłam się strasznie zmęczona.
- Zayn.. Ja chyba już pójdę.
- Ok, odprowadzę cię. – rzekł chłopak.
- Dzięki. – uśmiechnęłam się i wstała z kanapy na której siedzieliśmy. Pożegnałam się z wszystkimi i razem z chłopakiem skierowaliśmy się w stronę mojego domu..
_____________________________________
Siemaaaa ;**  Przepraszam, że taki krótki, ale chciałam w końcu coś dodać.. Nie miałam weny, więc taki nijaki wyszedł :P Ale cieszcie się, bo MARIKA I ZAYN SĄ NAREEEEZCIEEEE RAZEM :D. Mam nadzieję, że się podoba :) 

Dziękuuuuuję za 8 komentarzy! I jeszcze tyyyyle wejść :P Normalnie was kocham ;*** ♥♥ Mam nadzieję, że tak zostanie i będziecie komentować! :D